wstecz strona główna

 

 Odchodzenie w tonacjach
ciężkich i lepkich od świętego
oleju.

Zbyt wiele dłoni krąży wokół
jednej chwili. Drżeniem próbują
zakląć oddech. Uwiązać
przy łóżku nitkami
poszarpanych bandaży.

Ślepe. Nie wiedzą, że wymyka się,
przekracza linię podziału,
ustami, z których
sączy się woda. Ciemnieją
korytarze. A to przecież
tylko dotyk. Palce zapamiętały
ciepło, spękania.

Jeszcze tak niedawno

a jednak. Ubyło głosu. Przez uchylone
okno. Pod cienką skórą
żebra wznoszą się i obniżają. Ziemia
powoli wypełnia klatkę kruchą czernią.
Czule nasiąka krwią w rozpadlinach. Pamięć
już nigdy nie będzie głodna.

Przeobrażenie zupełne dokona się
wkrótce. Każdego dotyczy

czuwanie, aby wydać
ciało.



____________________
Glo.